Jak zaplanować naukę w 2021, aby osiągnąć sukces

Kolejny styczeń. Nie ważne jak bardzo poprzedni rok pokrzyżował Ci plany, to już skończona, wydrukowana i obłożona w okładkę historia. Przed Tobą zupełnie nowiutki tom do zapisania. Jeszcze czuć ten zapach nowości.

Jeśli poprzedni rok Tobie też dał po tyłku — to jest ten moment, kiedy zastanawiasz się, jak to zrobić, aby w tym roku historia napisała się inaczej. Zanim jednak pójdziesz szukać nowej drukarki, zatrzymaj się. Jeśli chcesz, aby ten rok był inny, weź za niego odpowiedzialność. Chwyć w rękę własny długopis i zabierz się do pisania samodzielnie.

Jeśli Twój cel na ten rok jest taki jak na poprzedni (i jeszcze poprzedni) — to pamiętaj, że to Ty masz tę moc, aby w tym roku przerwać w końcu tę irytującą pętlę. Wyciągnąć wnioski z zeszłorocznych porażek i przyjąć zupełnie nowe podejście.

A jeśli Twoim celem jest nabycie nowej super mocy językowej, to jesteś w naprawdę dobrym miejscu. Oto kroki do zaplanowania w tym roku nauki w taki sposób, aby osiągnąć sukces.

PODSUMUJ POPRZEDNI ROK I WYCIĄGNIJ WNIOSKI

Spójrz na poprzedni rok. Na poprawę humoru spójrz najpierw na to, co się w zeszłym roku udało. Jak ja patrzę na poprzedni rok, to zdecydowanie jestem zadowolona z tego, że w końcu zaczęłam mówić po francusku (jeszcze niekomfortowo, nie na każdy temat, ale mówię). Jestem zadowolona z liczby zasobów, jakie odkryłam i wypróbowałam. Jestem zadowolona z tych okresów roku, kiedy trzymałam się regularnego, codziennego planu nauki. Pod koniec roku pozbałam też w końcu Fenomen poranka i to bardzo zwiększyło moją produktywność.

Co nie wypadło najlepiej i jakie wnioski z tego wyciągnęłam? Ten rok był nietypowy. Na jego początku moja metoda opierała się w dużym stopniu na słuchaniu kursów w samochodzie. A potem przestałam dojeżdżać do pracy i kursów typu audio nie miałam w domu ochoty słuchać. I ogólnie zaczął się chaos: praca niby ta sama, ale z domu, więc jednak inna. I dużo spraw prywatnych, między innymi: mały piesek w domu, zaręczyny, planowanie wesela — dalej chyba już wymieniać nie muszę.

Podsumowując, uważam, że mimo wszystko w tym roku sporo się nauczyłam, ale zamiast wskoczyć na B2/C1, wskoczyłam zaledwie na B1. Co oznacza, że potrzebuję zmian, aby w przyszłym roku o tej porze być językowo dokładnie tam, gdzie chcę. Zamierzam to osiągnąć poprzez dokładne rozpisanie celów na każdy miesiąc i działań na każdy dzień.

OKREŚL PUNKT WYJŚCIOWY

Aby wskoczyć na wyższy poziom, musisz najpierw wiedzieć, z jakiego poziomu chcesz skakać. Jeśli z danym językiem nie miałaś do tej pory nic wspólnego, to sprawa jest prosta. Jeśli uczyłaś się w podstawówce, plus kiedyś wzięłaś udział w kursie wakacyjnym — jakąś wiedzę masz, nawet jeśli uśpioną i już zaczynasz z innego stopnia.

Jak określić poziom, na którym jesteś? Najlepiej wyszukać dowolny test poziomujący w internecie. Oczywiście, że ten test nie określi Twojej znajomości z taką dokładnością, jak waga kilogramów przybranych w Święta 🍪, ale będzie dla Ciebie dobrą wskazówką.

Druga równie ważna sprawa: jeśli nie zaczynasz nauki od zera, to koniecznie zastanów się, jak wyglądają Twoje poszczególne umiejętności językowe: słuchanie, czytanie, pisanie i mówienie. Pozwoli Ci to jeszcze lepiej zaplanować strategię. Szczególnie jeśli należysz do grona tych osób, które największy problem mają z mówieniem.

Ja rozpisałam to sobie w ten sposób:

Słuchanie i czytanie: jestem w stanie zrozumieć ogólny sens nagrań i tekstów na bliskie mi tematy.

Pisanie: tutaj miałam największy problem z oceną tej kategorii i to był znak, że tutaj mam spore braki. Poza listami zadań, w tym roku nie pisałam za wiele po francusku. Ponadto przy pisaniu często posługuję się translatorem i gubię znaki specjalne. Wniosek: na pisaniu muszę się skupić.

Mówienie: W ciągu roku odbyłam sporo lekcji z rodzimymi użytkownikami języka francuskiego. Były to rozmowy na proste i bliskie mi tematy. Jednak każde pół godziny rozmowy po francusku to był dla mnie taki wysiłek jak godzina na siłowni dla kogoś, kto na siłowni nigdy nie był.

SPRECYZUJ CELE

Chcę posługiwać się językiem na poziomie B2/C1 nie wystarczy. To cel zbyt ogólny, który nie zawsze nawet wiemy, co znaczy (i przyznam się nieśmiało, że w zeszłym roku sama popełniłam ten błąd i tym głośniej Ciebie ostrzegam ❗). Poza tym możemy stwierdzić, że pisanie wystarczy nam na B2, ale mówienie chcielibyśmy podciągnąć do poziomu C1, bo nie zawsze wszystkie umiejętności rosną w jednym tempie.

Moim ogólnym celem na ten rok jest posługiwanie się francuskim komfortowo (bardzo ważny warunek i przydatny wyznacznik) w szerokim zakresie tematycznym.

Ale ten cel jest zbyt ogólny, więc koniecznie trzeba go rozbić na mniejsze cele, co też zrobiłam w następujący sposób:

Słuchanie: chciałabym rozumieć sens nagrań w szerokim zakresie tematycznym, np. chciałabym swobodnie słuchać audiobooków na ogólne tematy.

Czytanie: ta umiejętność zawsze przychodzi mi najłatwiej, dlatego tutaj poprzeczkę zawieszam najwyżej. Chciałabym rozumieć teksty w szerokim zakresie tematycznym, np. być w stanie przeczytać książkę popularnonaukową albo fantasy. Już to robię, ale na razie nie daje mi to dużo przyjemności, bo brakuje mi słownictwa i czytanie jej przypomina trochę czytanie szyfru.

Pisanie: Chciałabym pisać listy zadań bez problemu, proste teksty relacjonujące zdarzenia (w stylu pamiętnika wdzięczności) i krótkie wiadomości typu tych na Messengerze.

Mówienie: komfortowo prowadzić rozmowy w szerokim zakresie tematycznym z rodzimymi użytkownikami języka.

ROZBIJ OGÓLNE CELE NA KONKRETNE KROKI

I to jest ten najważniejszy punkt: pora przeistoczyć szalone marzenioplany w rzeczywistość. Po kolei wypisz działania, które Cię do upragnionego celu przybliżą. Najlepiej zacznij od góry: wyobraź sobie już zrealizowany cel, a potem cofaj się po kolei i rozpisuj, co musi się wydarzyć, by być na danym etapie realizacji celu.

Jeśli postanawiam sobie, że będę za rok mówić swobodnie po francusku na wiele tematów, to krok niżej będzie opanowanie tych tematów. Jeszcze krok niżej trzymanie się ustalonego harmonogramu: rozmowy na italki na różne tematy 1 w tygodniu + codzienna nauka. A wcześniej umówienie lekcji na italki > przegląd nauczycieli > rozpisanie codziennej nauki > rozpisanie tematów i słownictwa, które chce ogarnąć.

Mniej więcej tak wyobrażam sobie realizację mojego celu od zrealizowania po pierwsze kroki. Oczywiście kolejność akurat w przypadku tego celu będzie się przeplatać, bo nie wyobrażam sobie, że teraz jestem w stanie wypisać wszystkie tematy, które chcę przyswoić, ale wiesz, o co chodzi.

Ważne, żeby rozrysować sobie drogę, która prowadzi do Twojego celu. Czasami łatwiej zrobić to od wyobrażenia sobie już zrealizowanego celu. Nie zapomnij też o rozpisaniu tego, co trzeba robić każdego dnia.

OGARNIJ CZAS I SWÓJ KONTEKST

Naukę wciśnij do planu dnia. Nie tygodnia, bo wtedy dzień z nauką będziesz odkładać w nieskończoność. Spotkamy się za rok, a Ty wciąż będziesz w tym samym miejscu. Dlatego ustal sobie, że na przykład przy śniadaniu robisz jedną lekcję z wybraną aplikacją. Dzięki temu może nie zdasz certyfikatu językowego po miesiącu, ale jakieś słownictwo podłapiesz na pewno. Masz chwilę czasu wieczorem przed pójściem spać? Super, to kolejny czas, który możesz wykorzystać na przykład na 15 minut z kursem online.

Druga ważna rzecz: pamiętaj o swoim kontekście. Każdy jest inny i ma swoją porę, o której pracuje mu się najlepiej, każdy ma też inną sytuację życiową. Inaczej planuję naukę teraz, jak pracuję na etacie, a inaczej robiłam to, jak byłam studentką. Rzadko planuję coś na wieczór, bo zwykle padam już wtedy na dywan, a koncentracji mam tyle, co dwulatek. Wieczorem mogę co najwyżej poczytać, ale bardziej wymagające czynności planuję na rano albo w pierwszej połowie dnia, ewentualnie tuż po pracy.

Jeśli masz problem, żeby wcisnąć naukę w trakcie dnia, to spróbuj przez przynajmniej jeden dzień zapisywać wszystkie czynności. Wiem, jakie to nudne i żmudne, ale naprawdę pomaga. Zupełnie nie zdajesz sobie sprawę z niektórych rzeczy, które robisz albo które potencjalnie możesz połączyć z językiem, dopóki ich nie zapiszesz.

NAWYKI CHODZĄ PARAMI

Pan Clear dobrze mówi, że jeśli chcemy wyrobić jakiś nowy nawyk, to najlepiej połączyć go już z jakimś istniejącym nawykiem. Chodzi tutaj o to, aby przykładowo nie planować nauki ogólnie na rano, ale choćby do śniadania (5 minut z aplikacją przy śniadaniu). A potem na przykład: kończę jeść śniadanie, odpalam komputer i przez 15 minut uczę się z kursem online.

Ta drobna zmiana może zadecydować o tym, czy w tym roku osiągniesz swój cel, czy znowu tylko pozazdrościsz tego innym.

ZAPISUJ METODY

Zapisuj, co chcesz robić każdego dnia dla języka, a na koniec dnia, odhaczaj to, co faktycznie zostało zrobione. Zaplanuj też czynności, które robisz tylko w określone dni (np. konwersacje) i odhaczaj na koniec tygodnia.

Czemu tak? W zeszłym roku próbowałam zapisywać, co zrobiłam każdego dnia i to potem wcale nie zachęcało do większej ilości nauki! Bo mój mózg przerzucił się na tryb: no tak, to po co mam teraz te 5 minut wykorzystać na naukę, skoro nie mam, gdzie tego zapisać (bo np. zapisywałam w notesie, a notesu nie miałam przy sobie). Takie te mózgi nasze już są 😉.

Dlatego ja mojemu nie daję więcej okazji do takich numerów i teraz planuję na dzień / tydzień, a potem podsumowuję. Nie muszę niczego zapisywać, bo w pewnym sensie już mam to zapisane: przy odhaczaniu zaplanowanych czynności nie ma opcji, żebym zapomniała, że coś zrobiłam i to jeszcze o jasno określonej porze.

MINIMALIZUJ ZASOBY (I KTO TO MÓWI!)

Lubię różnorodność, co chyba widzisz na moim blogu. Lubię odkrywać nowe metody, fajne narzędzia błyszczące nowością. Jeśli jednak chodzi o naukę zaplanowaną na każdy dzień, to minimalizm działa najlepiej. Spokojnie, nie mówię o trzymaniu się jednego narzędzia cały rok. Tego nigdy nie powiem, jeśli powiem, to będzie wiadome, że to plagiat.

Mój plan na koniec poprzedniego roku już zakładał korzystanie z określonych narzędzi przez określony czas, u mnie był to miesiąc. I w tym roku też będę się tego trzymać, bo to naprawdę działało. Dlatego na przykład na ten miesiąc mam zaplanowane korzystanie z jednej aplikacji do rozmów: italki, wyjątkowo z dwóch aplikacji językowych Busuu i FluentU (ale tylko dlatego, że FluentU to zupełnie innego rodzaju aplikacja niż Busuu i z niej korzystam przy okazji każdego dnia), książka Francuski w tłumaczeniach. Do tych kilku zasobów ograniczam się w tym miesiącu.

Dlaczego takie zasoby? Italki muszą być, bo konwersacje są kluczowe dla nauki języka i zawsze dają najwięcej. Poza tym czuję gramatyczny chaos, gdy mówię po francusku, dlatego nie mogło paść w tym miesiącu na inną pozycję książkową. Busuu i FluentU dla poszerzenia słownictwa i osłuchania się. Busuu też ma tę fajną opcję, że można zapisywać krótkie wypowiedzi, które potem poprawiają nejtiwi, a pisanie poćwiczyć też mi się przyda.

UCZ SIĘ ADEKWATNIE DO CELU

Jeśli uczysz się języka teraz, bo chcesz zmienić pracę, to będziesz inaczej planować naukę języka niż ktoś, kto się uczy w celach podróżniczych. Kładziesz nacisk na inny zakres słownictwa i ćwiczysz konwersacje pod rozmowę o pracę. 

W tym roku myślę nad zdaniem certyfikatu językowego z francuskiego. Z jednej strony dlatego, że chcę sprawdzić swój francuski, a z drugiej, bo jestem po studiach językowych, czyli mam dyplomy, ale (chociaż egzaminów językowych mam za sobą całą masę) do egzaminu państwowego jeszcze nie podchodziłam. Jest to wyzwanie, którego chcę się podjąć. Dlatego w tym roku też uczę się inaczej, niż uczyłam się w zeszłym, kiedy o takim egzaminie w ogóle nie myślałam.

Dla mnie oznacza to na przykład, że muszę więcej uwagi przywiązywać do szczegółów, do gramatyki, do… znaków specjalnych przy pisaniu.

PLANUJ ALTERNATYWY NA “NICMISIĘNIECHCE”


Będą takie dni, że nie zmusisz się nawet do odpalenia aplikacji przy śniadaniu. Choćby nawet za karę, to Ciebie mieli na to śniadanie zaserwować (no, może wtedy ewentualnie). Wiesz, że będą takie dni, kiedy podwójne espresso i dwa Red bulle nie wystarczą (dostaniesz zawału, ale dupy nie ruszysz).

I na te dni masz dwa rozwiązania: albo sobie odpuścić (i wtedy następnego dnia ruszyć ze zdwojoną energią), albo na takie dni przewidzieć coś ekstra.

To coś ekstra zależy od poziomu, na jakim jesteś. Jeśli język doskonalisz, odświeżasz sobie, to takie coś ekstra, to może być książka-czytadło. Im bardziej wciągająca, tym lepiej. Może to być też oczywiście serial albo chociaż krótki filmik na YouTubie.

Ostatnio wciągnęłam się w książki interaktywne, np. Chapters. Jeśli mam taki dzień lenia — to wieczorem odpalam sobie chociaż książkę po francusku w aplikacji.

MONITORUJ METODY I POSTĘPY

Sprawdzaj regularnie (najlepiej co tydzień), czy wybrane przez Ciebie metody działają. Nie potrafisz zebrać się po pracy do gramatyki? Zamiast tego spróbuj wstać wcześniej i ucz się jeszcze przed innymi obowiązkami.

Czujesz, że bardzo dużo daje Ci nauka z daną aplikacją? Spróbuj zaplanować więcej sesji nauki właśnie z nią. Od razu połącz te sesje z innymi czynnościami, aby powstały trwałe nawyki. Na przykład spróbuj dołączyć jedną krótką sesję z aplikacją zaraz po skończeniu pracy albo tuż przed pójściem spać.

Raz na miesiąc koniecznie sprawdź swoje postępy. W dowolny sposób. Może to być test gramatyczny, jeśli lubisz testy. Znajdziesz ich mnóstwo i jeszcze więcej w internecie.

Jeśli nie lubisz testów (ja chyba wyczerpałam mój limit cierpliwości do testów na studiach), możesz spróbować nagrywać się przez 1-2 minuty lub przez 1-2 minuty pisać na wybrany temat. Może nie od razu zauważysz spektakularną różnicę, ale po kilku miesiącach jak porównasz nagrania z początku z tymi najświeższymi — zauważysz różnicę. I zmotywujesz się, bo nic tak nie motywuje, jak widoczne efekty, że to, co robimy naprawdę działa i posuwa nas naprzód w obranym kierunku.

PRZYDATNE POMOCE KSIĄŻKOWE

Tak na zakończenie dorzucam od siebie dwie pozycje książkowe. Nawyk samodyscypliny zmienił moje podejście do produktywności i zawsze popycha mnie do działania, kiedy potrzebuję trochę więcej rozpędu.

Miracle Morning to książka, która pomoże Ci zabrać się w końcu za to, co odkładasz od… zawsze, a co jest dla Ciebie bardzo ważne. Jeśli chcesz to zrobić, a mówisz sobie, ale nie mam czasu, a wstać rano nie potrafię… przeczytaj tę książkę.

Słyszałam o niej przed długi czas bardzo wiele, ale jakoś nie mogłam się za nią zabrać, bo myślałam, że nie ma jakiejś magicznej metody na poranne wstawanie. Może magicznej nie ma, ale ta jest równie dobra. Jeśli Ty też słyszysz o tej książce po raz kolejny, uwierz mi, to jest ten dobry moment, żeby w końcu się za nią zabrać.

NA ZAKOŃCZENIE

Na pewno masz taki cel, który jest w Tobie już od dawna, o którym ciągle myślisz. To już serio pora przeistoczyć go w rzeczywistość. Inaczej zgnije, a jeśli to naprawdę ważny cel, to Ty razem z nim. Brzmi to okropnie, ale nikt nie mówił, że prawda zawsze będzie piękna.

Po to jest ten świeżutki nowy rok, aby zacząć od nowa, aby spróbować w tym roku inaczej, mądrzej. A jeśli sobie ten cel rozplanujesz i dołożysz do niego trochę uporu, to w tym roku nic Cię nie powstrzyma przed jego realizacją.

Tylko pamiętaj, aby często kontrolować, czy jesteś na dobrym kursie, a będzie dobrze i za rok spotkamy się razem po drugiej stronie i wspólnie popatrzymy sobie, jak nasze cele dumnie wkraczają w rzeczywistość.

0 Comments

Leave a Comment