Czy warto uczyć się języka z Duolingo?

nakrancujezyka duolingo

Duolingo to zdecydowanie najpopularniejsza darmowa aplikacja do nauki języków. Jedni ją kochają, inni hejtują. To jedna z tych aplikacji, które trzeba wypróbować, chociaż tylko po to, aby wiedzieć, czemu wokół nich ten cały szum. 😉

Ja rozumiem jednych i drugich, bo my z Duo kochamy się i rozstajemy regularnie od lat. To jeden z tych romansów, które przebiegają bardzo intensywnie, po czym kończą się z dnia na dzień bez słowa. W jednej chwili rozmawiamy o śniadaniu, a w drugiej nie rozmawiamy w ogóle (zalewa się zmyślonymi łzami). Ale wystarczy przypadkowe spotkanie, jedno spojrzenie i przepadam na nowo (mdleje na niby). No ale co ja Ci tu będę metaforami spamować – po prostu ta aplikacja coś w sobie ma. ❤️

I żeby wiedzieć, czemu szaleję (…na telefonie) i zakochuję się w Duolingo regularnie bez pamięci (…na inne aplikacje). Ach, gdyby Duolingo miał profil randkowy, to ten profil wyglądałby następująco:

PRAWDZIWY Z NIEGO PRZYSTOJNIAK

Ten, kto powiedział, że wygląd to nie wszystko – to chyba nigdy nie widział brzydkiej aplikacji, a już na pewno nie musiał z takiej korzystać.

Były takie czasy, że brało się co popadnie. Jak byłam dzieckiem i brat zainstalował nową grę na komputerze. Nie zastanawiałam się, czy mi się podoba, tylko po prostu w nią grałam. A teraz jestem zdolna przerwać oglądanie trailera po 5 sekundach, gdy odstraszy mnie wyglądem. No nie zaprzeczaj, rozpieścili nas na całego: teraz to już nie jest problem, żeby coś znaleźć. Teraz problem, żeby się zdecydować, na czym się skupić.

Duolingo jest ładną aplikacją. Poza tym nie tylko wygląd, ale i grywalność, jakość nagrań… wszystko jest na najwyższym poziomie. Tym zdecydowanie Duolingo skradł mi serce.

DUOLINGO MA GEST

Ta aplikacja mimo upływu lat wciąż oferuje wysoki poziom dla użytkowników bez wersji Premium. Ani przez chwilę nie rozważałam jeszcze zakupu „wyższego” pakietu, chyba że w ramach wdzięczności lub wsparcia twórców. Co prawda wyskakują mi reklamy – ale mogę je zamknąć, nie muszę ich oglądać.

W wersji Premium jest trochę więcej funkcji – ale żadna kluczowa: fancy bajery, których nie potrzebujesz. Możesz korzystać z aplikacji nonstop za darmo, tutaj nie musisz czekać na odblokowanie kolejnej lekcji (jak niestety w przypadku Mondly).

POSADZI DLA CIEBIE DRZEWO

Wszystkie kursy w Duolingo wyglądają w następujący sposób: odblokowujesz po kolei kolejne lekcje ułożone w formie bardzo wysokiego drzewa. Każda lekcja składa się z serii krótkich ćwiczeń, a dodatkowo dołączone są objaśnienia gramatyczne, z którymi możesz się zapoznać, ale nie musisz. Samo drzewo językowe w kursie jest wysokie, ale lekcje są krótkie – w sam raz na raz 😉. Dzięki temu odblokowywanie kolejnych lekcji to sama przyjemność.

Jeśli chcesz pogłębić temat, zawsze możesz przerobić kolejny poziom (zyskać kolejną koronę lekcji – każda ma ich pięć), w którym nie wystarczy ułożyć słówek z rozsypanki, ale już trzeba napisać zdania ze słuchu, itp. Duolingo wie, że jeśli ćwiczenia będą od początku za trudne – tylko się zniechęcisz i nie zrobisz ich w ogóle. Dlatego Duo zaczyna od prostych lekcji i stopniowo podnosi Ci poprzeczkę. Tak, że ani się obejrzysz i masz przerobiony cały kurs.

OCZARUJE CIĘ DOBRĄ HISTORIĄ I HUMOREM

Niestety niektórzy twórcy wciąż myślą, że teksty na poziomie podręcznika szkolnego ujdą im na sucho, jeśli tylko dodadzą do tego nagrania native’a. Nie, nie ujdą. Nie znam nikogo, kto opanował język do perfekcji, bazując tylko na samym podręczniku.

Duolingo to rozumie. Duolingo mnie i Ciebie rozumie, dlatego poza standardowymi lekcjami oferuje historie, które są naprawdę wciągające i idealnej długości. Na sam początek króciutkie, praktycznie same dialogi. Potem przechodzi do dłuższych historyjek, wciąż na wysokim poziomie. Historyjki nie są czytane przez nudnego lektora, ale przez kilka osób. Mamy tu do czynienia z prawdziwym dialogiem i językiem mówionym, który od razu możesz używać.

Niestety historie nie są dostępne dla wszystkich języków, ale ich liczba przybywa. Duolingo zmienia się: jeszcze do niedawna można było słuchać/czytać historie tylko na komputerze, a teraz w końcu w aplikacji! Co prawda mam wrażenie, że przez to obcięli automatyczne tworzenie fiszek… Kiedyś odblokowywały się po każdej przerobionej historii. Ale bez paniki. Wciąż możemy znaleźć część gotowych zestawów na Tinycards.

BĘDZIE CI PISAŁ ROMANTYCZNE… FISZKI

Duolingo oferuje świetne narzędzie do tworzenia fiszekTinycards. Tak, jak już powiedziałam, są tam gotowe zestawy. Nie wszystkie, ale resztę możesz w prosty sposób przygotować samodzielnie. A samodzielnie wykonane fiszki są najlepsze. Wiem, rozumiem, nie zawsze chce się je stworzyć samodzielnie. Ale z Tinycards to naprawdę łatwe i wygodne.

Tinycards to moja nowa ulubiona aplikacja do tworzenia fiszek. Anki ma swoje zalety i swoich fanów, dla mnie ma chyba jednak za dużo możliwości. Tinycards ma mniej opcji, ale (dzięki temu) jest dużo prostsza w obsłudze i przyjemniejsza dla oka. Nie nagrasz tam wymowy, ale wymowę możesz w każdej chwili sprawdzić na forvo.com. Na Tinycards z łatwością stworzysz cały zestaw fiszek, a potem nauczysz się ich w przyjemnym stylu à la Duolingo.

BĘDZIE CIĘ MOTYWOWAŁ DO ROZWOJU

Nauka bez motywacji to trochę jak popcorn bez soli. Bez soli nic specjalnego, a z solą… ciężko się oderwać. Przy odrobinie dobrej motywacji nie oderwiesz się nawet od kursu językowego.

Duolingo ma dużo sposobów, żeby sprytnie nakręcić Cię do działania. A jak myślisz, skąd mają te miliony użytkowników? 😉

Zacznijmy od tego, że po każdej lekcji zdobywasz punkty i kryształki (czyli tamtejszą walutę). Poza tym możesz wyznaczać sobie cele dzienne – za ich zrealizowanie też dostajesz kryształki. A zdobyte kryształki możesz wydać na różne fajne dodatki i dodatkowe funkcje.

Jest i motywacja werbalna: kiedy ładujesz kolejną lekcję maskotka Duo (ta fajna zielona sówka 🦉) wyskakuje z ciekawym faktem językowym lub motywującym cytatem. No tylko popatrz:

Dobra aplikacja do nauki nie może się również obyć bez dobrych wyzwań. Jednym z takich wyzwań jest obowiązkowa pozycja w dobrych aplikacjach do nauki, czyli liczba dni nieprzerwanej nauki. Bo lepiej uczyć się po trochu, ale codziennie – Amen.

Na koniec najlepsze: dodatek, który ostatnio sprawił, że wróciłam do Duolingo i nie mogę się od niego oderwać. Chodzi o system ligowy, który zasługuje na cały osobny kolejny punkt.

Z NIM WZBIJESZ SIĘ NA SAM SZCZYT… LIGII

I za to ostatnio zakochałam się w nim po raz tysięczny piąty i obiecałam, że to już na dobre. A przynajmniej do ostatniej ligii. 😄

Bardzo wiele aplikacji wykorzystuje motyw rywalizacji, który działa bardzo motywująco. Ale Duolingo zrobił to najlepiej! Z reguły w aplikacjach możemy rywalizować ze znajomymi albo z najlepszymi graczami. W Duolingo mam dodanych przyjaciół równo, no niech policzę raz jeszcze… równo zero. A jak widzę najlepszego gracza, który ma już na starcie punktów 20 000000+ więcej ode mnie… to sobie myślę – ja sobie z boku postoję. 😄

A Duolingo stworzył ligii, w których rywalizujemy z innymi użytkownikami, ale… w małych grupach. Jak chcesz być pierwszy i się uprzesz – masz w końcu szansę! Bo musisz pokonać tylko 49 innych osób, a nie… kto wie, ilu użytkowników całej aplikacji. I liczy się nie tylko pierwsze miejsce, liczą się pierwsze trzy miejsca. A jeśli to wciąż dla Ciebie onieśmielająca czołówka, to jest coś jeszcze – najlepsza czołówka (10-15 osób w zależności od poziomu), która przechodzi do kolejnej ligii.

Nie wyobrażam sobie skuteczniejszej metody, dzięki której spędziłabym pół niedzieli, z przyjemnością pokonując kolejne poziomy na aplikacji – bo przecież nie mogłam dać się wyprzedzić. 😉

Tylko uważaj: osoby z dołu listy spadają do poprzedniej ligii!

TO, CO NA PROFILU, BY SIĘ NIE ZNALAZŁO

Uwielbiam Duolingo, ale jak to mówią – miłość jest ślepa. 😄Polecę tę aplikację każdemu, ale nie będę ukrywać, że na pewne elementy tej aplikacji trochę zdarza mi się przymykać oko. Żeby nikt nie mówił, że nie ostrzegałam.

To, co na pewno nie znalazłoby się na profilu randkowym Duo, to fakt, że może się wydawać, że łatwa z niego sztuka. 😉Tak, jak mówiłam – można przerobić całe drzewo tylko na pierwszym poziomie – i na tym poziomie wystarczy wybierać właściwe słówka. Nie trzeba popisywać się pisownią.

Ale jeszcze raz podkreślam: wystarczy zajrzeć w dalsze poziomy, aby zmienić zdanie. Poza tym dodam, że to jest zmiana na plus. Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy Duolingo było naprawdę trudne. Musiałam przechodzić jedną lekcję wielokrotnie i nie mogłam jej przejść! Tak były skonstruowane. Faktycznie, jak już przeszłam, to naprawdę ogarniałam temat, ale wiesz, co? Po pewnym czasie z frustracji. przestałam z niej korzystać w ogóle – na długo.

Zdecydowanie wolę obecną wersję, dzięki której mogę przerabiać daną lekcję na miarę swoich możliwości językowych i w granicach frustracyjnie dopuszczalnych. 😉

PROTIPY

Aby dobrze się bawić, ale też wynieść z tej aplikacji, jak najwięcej:

  1. Zanim przeczytasz dostępne odpowiedzi, spróbuj przywołać rozwiązanie z pamięci.
  2. Czytaj na głos. Powtarzaj za lektorami.
  3. Wyznacz sobie najłatwiejszy cel dzienny – dzięki temu zmotywujesz się do przeklikania go nawet w najgorszy ze swoich dni. A w dobre dni i tak zrobisz więcej. 😉Zobaczysz, że Twoje umiejętności językowe wystrzelą do góry, nawet jeśli poświęcisz na język tylko kilka minut dziennie – ale codziennie. To robi różnicę.

Duolingo to dobra aplikacja. Ale tu nasuwa mi się cytat, że możesz być najlepszą brzoskwinią na świecie, ale i tak zawsze trafi się ktoś, kto nienawidzi brzoskwiń. 😉

“You can be the ripest, juiciest peach in the world, and there’s still going to be somebody who hates peaches.”

― Dita Von Teese

Tak jest i z aplikacją. Może być najlepsza na świecie, ale nie dla Ciebie. Ale jeśli jej nie znasz, to chociaż ją przetestuj. Nie przejdź obojętnie, wyrób sobie zdanie. Jeśli nie pokochasz, to chociaż będziesz mieć, o czym rozmawiać.

6 Comments
  • Anna

    Odpowiedz

    Nigdy nie uczyłam się języka z aplikacji. Moze warto spróbować? Pozdrawiam serdecznie!

  • Anna

    Odpowiedz

    Sama uczyłam się z nativ speakerem, a potem szlifowałam już samodzielnie… Dla mnie ta kolejność jest właściwa.

    • Martyna Niedziółka

      Super! Nauka z nativem daje bardzo dużo i na pewno po konkretnej serii takich lekcji można spokojnie przerzucić się na samodzielną naukę.
      Co prawda ja jestem fanką korzystania z aplikacji od samego początku nauki 😉. Nie zastąpi to w zupełności prawdziwych lekcji, ale bardzo fajnie uzupełni naukę. Fajnie i przyjemnie 😃.

  • Karolina S.

    Odpowiedz

    Czy powiedzenie, że hejtuje się aplikację to nie jest trochę przesada 😀 ? W sensie, wiadomo, jedni ją lubią, a inni nie, ale hejt to trochę inne zjawisko, niż nielubienie 🙂 Ja nie przepadam za takimi aplikacjami, ale przecież ich nie hejtuję 😀

    • Martyna Niedziółka

      Bardzo ciekawa uwaga 😃. Masz oczywiście rację: to, że nie lubisz, nie znaczy od razu, że hejtujesz. Niestety podczas pisania tego artykułu przeczytałam sobie parę „hejtujących” tę aplikację artykułów. Oczywiście hejtujących bardzo uprzejmie, ale niemniej jednak bardzo krytycznych i negatywnych, których nie mogę określić inaczej niż „hejtujących”😉.

Leave a Comment