POKONAJ PROKRASTYNACJĘ NA 10 SPOSOBÓW

Właśnie zabierasz się za realizację szalenie ważnego dla siebie projektu. Wiesz, jak wiele od niego zależy. A mimo to po prostu nie możesz znaleźć sobie miejsca przed komputerem, chociaż zabierałaś się do tego już sto dwa razy? Pamiętasz ten raz, kiedy dziwnym trafem akurat, kiedy zbliżałaś się do monitora, nagle znalazłaś się w kuchni? Skoro już się tam znalazłaś, to już nie było wyjścia i trzeba było wstawić zmywarkę. Potem posegregować garnki i ułożyć przyprawy w kolejności alfabetycznej. 

Ty zastanawiasz się, co tu się właściwie wydarzyło, a prokrastynacja szczerzy się do Ciebie z kanapy. Zaprasza Cię na wieczorny seans przed Netflixem. Nic nie zrobiłaś przez cały dzień. „No ale przecież już jest tak późno, już nie ma sensu zaczynać” — kusi. Co zrobisz?

Ale zatrzymajmy się na chwilę. Co to takiego ta prokrastynacja? To nic innego jak odwlekanie realizacji ważnych zadań na później. Czyli takie nowoczesne określenie na lenistwo? Nie do końca. W końcu każdy student wie, że mieszkanie jest najczyściejsze w czasie sesji. Prokrastynujemy, kiedy odwlekamy ważne zadania na później, ale nie dlatego że nam się nie chce, ale najczęściej dlatego, że się ich boimy. Wydaje nam się, że później zrobimy to szybciej, lepiej, z mniejszym wysiłkiem. Dołóżmy jeszcze jakiegoś jednorożca i ze dwa smoki — i w tym momencie każdy z nas jest bestsellerowym twórcą fantastyki. 

A teraz wróćmy do naszej prokrastynacji. Cały czas siedzi przed Netflixem i się szczerzy — nic się nie zmieniło. Sama nie odejdzie. Ciężko Ci się oprzeć? Czujesz, jak mimowolnie zbliżasz się w jej kierunku? Stop!

Nie poddawaj się. Spróbuj ją pobić na 10 następujących sposobów.

ZJEDZ TĘ ŻABĘ

Najważniejsza i najpopularniejsza z zasad walki z prokrastynacją. Każdy prokrastynator wie, że za „żabę”, czyli najtrudniejsze, najbardziej wymagające zadania — zabierasz się najpierw. Najlepiej z samego rana. Kiedy jeszcze masz najmniej wymówek, najwięcej energii i silnej woli. Silna wola wyczerpuje się wraz z każdą podjętą w ciągu dnia decyzją. Nie bez powodu Steve Jobs zawsze chodził w tym samym golfie.

prokrastynacja żaba
ZJEDZ TĘ ŻABĘ

DBAJ O WAŻNE ZADANIA, PILNE ZADBAJĄ O SIEBIE SAME

Najpierw zadbaj o najważniejsze zadania. To może być praca dyplomowa, którą kiedyś musisz oddać — ale możesz to zrobić zarówno w tym miesiącu, jak i za rok. Twój osobisty bezterminowy projekt, za który nie musisz zabrać się koniecznie dzisiaj, ale jeśli życie przeleci, a Ty go nie zrealizujesz — to sobie nie wybaczysz. Za takie zadania zabieraj się najpierw. Stos naczyń i tak sam się w końcu wstawi do zmywarki, jak tylko zaprosisz gości. 

DZIEL ZADANIA BEZ LITOŚCI

Chcesz napisać książkę? Siadasz przed komputerem i… ogarnia Cię chęć na przemalowanie sufitu? To nie twoja wina. To wina Twojego planu! Stwórz plan, w którym uwzględnisz wszystko — każdy najmniejszy krok po kroku. Rozdział podziel na akapity, akapity na zdania. No i nie zapomnij oczywiście uwzględnić tak ważnych czynności, jak włączenie komputera i programu do pisania. Niczym się nie przejmuj i dziel bez litości. Odhaczanie coraz to kolejnych wykonanych kroków doda Ci energii i zbliży do celu. Nie lekceważ potęgi małych kroków.

BEZWSTYDNIE NISKIE CELE

Czasami listy zadań potrafią przytłoczyć i zabić całą energię do działania, zanim jeszcze cokolwiek zostanie zrobione. Napisać cały rozdział pracy dyplomowej? Posprzątać całe mieszkanie? Prokrastynacja znowu wyczuwa okazję do przejęcia kontroli. Odwzajemnij uśmiech i wyznacz sobie cele tak niskie, żeby aż wstyd byłoby ich nie wykonać. Masz coś do napisania? Zaplanuj, że napiszesz pierwsze zdanie. Chcesz zacząć ćwiczyć? Zaplanuj, że pobiegniesz w miejscu przez jedną minutę. Chcesz nauczyć się angielskiego? Zaplanuj, że przerobisz jedną fiszkę. O co w tym wszystkim chodzi? O to, żeby zacząć. Jak już przerobisz jedną fiszkę, to całkiem możliwe, że z rozpędu chwycisz też po drugą. 

TYLKO PIĘĆ MINUT

W tej chwili perspektywa pracy przez kolejną godzinę wydaje Ci się tak długa jak godzinny wykład z zaawansowanej matematyki? No to może chociaż pięć minut? Pięć minut to zupełnie co innego.

To niby nie dużo, ale dwanaście pięciominutowych sesji to też godzina pracy, tylko taka trochę bardziej rozłożona w czasie, ale zdecydowanie przyjemniejsza.

Koniecznie ściągnij aplikację Pomodoro. Oryginalna metoda zakłada pracę przez 25 minut przy pełnym skupieniu, po której następuje zawsze krótka przerwa, a po kilku cyklach dłuższa. Oczywiście możesz też dowolnie ustawiać, ile minut chcesz pracować. Na pewno dobrze wiesz, że zadanie dopasowuje się do ilości czasu, jaki mu poświęcisz. Wypróbuj i sama się zdziwisz, ile jesteś w stanie zrobić w bardzo krótkim czasie przy pełnym skupieniu i perspektywie bliskiej przerwy. 

TYLKO PIĘĆ MINUT

NIC NIE MUSISZ, TO TY DECYDUJESZ

Czy zdajesz sobie sprawę, jak bardzo Twoje myśli wpływają na Twojego zachowanie? Naukowcy udowodnili, że  prawdopodobieństwo wykonania zadania zwiększa się, jeśli stawiasz siebie w roli bohatera, a nie ofiary. Kiedy mówisz „muszę to zrobić”, posługujesz się językiem ofiary i dużo łatwiej znaleźć Ci wymówkę na nicnierobienie. Kiedy mówisz „chcę to zrobić”, „zdecydowałam, że to zrobię” — zmieniasz się w bohatera. Jako bohater dużo łatwiej przyjdzie Ci realizacja zadań i przesuwanie akcji do przodu. 

NIE DAJ SIĘ ROZPROSZYĆ

Rób przerwy, kiedy Ty tego potrzebujesz, a nie wtedy, kiedy potrzebuje tego ktoś inny. Nie pozwól innym przeszkodzić Tobie w realizacji ważnego zadania. W telefonie włącz tryb samolotowy, a na komputerze włącz wtyczkę całkowicie blokującą takie strony jak Facebook lub przeglądanie tablicy na Facebooku. Czasami w trakcie pracy bezmyślnie chwytamy za telefon czy odpalamy Facebooka. Nie pozwól innym skraść Twojego cennego czasu kosztem realizacji Twoich celów

BOJOWA PLAYLISTA

Są takie piosenki, przy których po prostu trzeba działać. Zawsze miej takiej na telefonie. Ważne, aby były to piosenki, które dobrze znasz — wtedy nie będą Cię rozpraszać. Spróbuj też słuchać jednej wyjątkowo porywającej do pracy piosenki w kółku bez przerwy. 

BOJOWA PLAYLISTA

ZAINSPIRUJ SIĘ

Aby rozpocząć naukę, potrzebujesz nagłego przypływu inspiracji? Trzymaj zawsze zapisane w Ulubionych linki do krótkich filmików, które zawsze Cię inspirują. Krótki filmik o motywacji vlogera, którego uwielbiasz albo artykuł, po przeczytaniu którego rwiesz się do pracy. A na ekranie ustaw tapetę z motywującym Cię cytatem. 

NIE DAJ SIĘ PERFEKCJONIZMOWI

Pamiętasz taką lekturę, w której jeden z bohaterów przez całe życie pisał pierwsze zdanie książki? 

Tak bardzo mnie wtedy zasmucił, że z Dżumy nie pamiętam nic innego poza tym jednym faktem. Bohater chciał, żeby zdanie było idealne, zmieniał je, upiększał w nieskończoność. Włożył w to tyle trudu, a nikt nigdy nie był w stanie tego trudu docenić. Perfekcjonizm zabił jego książkę. Pierwsza wersja jego książki na pewno byłaby do niczego. Ale przynajmniej byłoby co poprawiać. Byłoby miejsce dla postępu. 

Nikt nie zrobi korekty nienapisanej książki. Zapomnij o perfekcjonizmie, skup się na postępie. Jeśli nie możesz się zabrać za zadanie, bo przeraża Cię, że zrobisz to źle, to po prostu… pozwól sobie zrobić to źle. Zaplanuj, że zrobisz to źle. Zaplanuj pierwszy beznadziejny szkic, pierwszy beznadziejny plan prezentacji czy biznes planu. Ważne, żeby po prostu zacząć. Nie masz nic do stracenia. A wiadomo, że nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem — i ta najgorsza wersja może okazać się najlepszym punktem wyjścia.

Prokrastynacji nie pobijesz od razu. Jeśli masz skłonność do perfekcji, to prawdopodobnie nie raz będzie Cię kusić. Za każdym razem to Ty decydujesz, czy jej na to pozwolisz. Czasami wprosi się sama na wieczór niczym toksyczny partner, jakkolwiek bardzo będziesz się wzbraniała. To zdarzy się na pewno. Ale wszystko będzie dobrze, pod warunkiem, że nie pozwolisz jej na nowo się rozgościć i porozrzucać brudnych skarpetek. Pamiętaj, że to, czy jej na to pozwolisz zawsze zależy od Ciebie. 

Zawsze masz dwa wyjścia. Możesz wejść w toksyczną relację z prokrastynacją i razem z nią podzielić się zimną pizzą na brudnej kanapie przed starym telewizorem.

Albo nauczyć się z nią walczyć i spełnić swoje marzenia. Ty wybierasz. 

6 Comments
  • Slonecznikowepole

    Odpowiedz

    Język ofiary… to zdecydowanie mój największy grzeszek. Z kolei technika Pomodoro nie działa na mnie wcale. Nie potrafię się skupić, wiedząc że budzik zaraz zadzwoni 😀

    • Martyna Niedziółka

      Rozumiem, co masz na myśli, ale w takim razie może wystarczy wyciszyć aplikację? Nie będzie Cię rozpraszać myśl, że „budzik” zaraz zadzwoni 😉.

  • Kinga | Blondynkanaswoim

    Odpowiedz

    U mnie sprawdza sie przede wszystkim hierarchia – najważniejsze i najpilniejsze rzeczy robię zawsze na początku. Najczęściej to praca i jakieś kwestie organizacyjne (płatności, ważne maile). Zainteresowała mnie też ta aplikacja na telefon, myślę, że po nią sięgnę.

    Dobrze też idzie mi praca z muzyką, ale tylko taką, która nie ma słów i nie jest dynamiczna. W przeciwnym razie zaczynam tupać nóżką, nucić i sie rozpraszam 😉

    Z prokrastynacją i odkładaniem na jakieś nieokreślone „potem” jest tak, że najważniejsza jest samodyscyplina i szczegółowe planowanie, potem już jakoś leci 🙂

    • Martyna Niedziółka

      Oj tak, z tą muzyką ze słowami trzeba uważać, szczególnie jak słucha się czegoś po raz pierwszy.

  • Wojtek

    Odpowiedz

    To jest chyba najlepszy artykuł tego typu, jaki czytałem. Serio. Napisane konkretnie i przemyślanie. Przyklepuję każdą radę. I to o sprzątaniu? Genialne, goście zawsze są motorem do ogarnięcia bałaganu. Więc to tylko kwestia czasu, kiedy zapanuje porządek 😀 Powodzenia z pisaniem kolejnych postów.

Leave a Comment